Spotkaj swoją doskonałość - wywiad z Anną Entus
LIDEREK: Od kilku lat zajmujesz się przede wszystkim prowadzeniem treningów. Powiedz, jak się czujesz gdy wiesz, że siedzi przed tobą kilkanaście czy kilkadziesiąt osób, które zjawiły się w tym miejscu, aby się czegoś nowego nauczyć?
ANNA ENTUS: To bardzo przyjemne dzielić się tym, czego ja się w życiu nauczyłam. Często mówię o sobie, że jestem wielką egoistką; kiedy ludzie wokół mnie są zadowoleni, żywią szacunek do samych siebie to przebywanie z nimi jest dla mnie dużą przyjemnością. To, czego uczę na treningu, to właśnie jak lepiej żyć, łatwiej się komunikować itd. - jednym słowem jak żyć przyjemniej. To jest bardzo proste dla ludzi, którzy wiedzą i wierzą, że mają mnóstwo możliwości - nawet takich, o których jeszcze nie wiedzą; ze mogą pozwolić sobie na wiele rzeczy, na które sobie dotąd nie pozwalali. Bardzo lubię dzielić się taką wiedzą. To z jednej strony - właśnie dlatego prowadzę treningi. Poza tym model, w oparciu o który pracuję - neurolingwistyczne programowanie - jest bardzo efektywny i prosty. Każdy może się nauczyć metod proponowanych w NLP - pozwalających dojść do własnej doskonałości i rozwijać ją.
L.: Jak sądzisz: co jest najważniejsze w tym, co przekazujesz ludziom?
A.E.: Najważniejsze jest to, aby człowiek spotkał się ze swoją doskonałością. Wszystko inne jest konsekwencją takiego spotkania. Potrzebne są do tego trzy ważne rzeczy, trzy warunki: chęć nauczenia się czegoś nowego, osiągnięcia czegoś - to pierwszy warunek. Większość ludzi spełnia go. Drugi warunek to stworzenie okazji, możliwości uczenia się i rozumienia nowych rzeczy. Moje seminaria to właśnie takie okazje. Trzeci warunek to wiedzieć jak to zrobić - te seminaria dają też taką wiedzę - jak to zrobić? Jest wiele książek, wiele systemów filozoficznych opisujących wizje wspaniałego świata. Ludzie chcieliby je zrealizować, ale nie wiedzą, jak się do tego zabrać. NLP pełna jest bardzo prostych metod realizacji swoich celów i marzeń. Metoda „rozkładana” jest na elementy proste, bardzo łatwe do wykonania - elementy komunikacji, procesu zachodzącego między ludźmi a także wewnątrz każdego z nas. To właśnie jest dla mnie najważniejsze: że uczestniczę wraz z innymi w spotkaniu dającym do nauczenia się czegoś, dzielę się swoją wiedzą na temat technologii - nie tylko tego, co warto zrobić, ale też jak tego „dotknąć”.
L.: A jaka jest filozofia NLP? Na swoich seminariach mówisz ludziom co i jak mogą zrobić. Jest jeszcze kwestia: dlaczego? Dlaczego ludzie w ogóle mieliby coś takiego robić?
A.E.: wydaje mi się, że to nie jest filozofia ale coś o wiele prostszego. Każdy człowiek chce przecież żyć i działać najlepiej jak to możliwe. I właśnie NLP pozwala nauczyć się jak być lepszym niż było się przed chwilą, jak lepiej zrobić to, co nam dotąd nie wychodziło. Zmianę tę umożliwia przekonanie, że nikt z nas nie widzi rzeczywistości w jej realnej „jedynie prawdziwej” postaci. Spostrzegamy ją poprzez „filtry”. Pierwszym z nich są nasz zmysły - one pozwalają nam zorientować się, co się dzieje wokół nas i w nas samych. Nie uświadamiamy sobie nawet, że większość z tego, co robimy to wynik naszych przyzwyczajeń - nawyków pielęgnowanych od dzieciństwa. Nie zdajemy sobie sprawy, że przecież można je zmienić - nauczyć się działać inaczej. W NLP istnieje „lista najważniejszych przekonań”. Jednym z nich jest zadanie „Mapa to nie to samo co terytorium” - mapa tylko pomaga nam się orientować. Na przykład jeśli jest miedzy nami różnica zdań ale ja rozumiem, że mam pewną mapę a twoja mapa zapewne się od niej różni, to mamy szansę rozwiązać konflikt. Drugim takim ważnym przekonaniem jest, że każdy z nas (jako że mamy taki sam układ nerwowy) może się nauczyć wszystkiego i osiągnąć wszystko to, co każdy inny. Jeżeli ktoś osiągnął, to znaczy, że każdy z nas ma też takie możliwości, tylko trzeba się z nimi „skontaktować”, rozwinąć je. Wszystkie nasze przyzwyczajenia są pożyteczne - są albo były w momencie, kiedy się ukształtowały. Mimo to nie można ich stosować „zawsze i wszędzie”. Najlepiej kiedy człowiek ma wybór reakcji w zależności od sytuacji. To właśnie dlatego proponuję ludziom zmianę nawyków. I chyba nawet nie trzeba się zastanawiać, czy warto je zmieniać! Oczywiste jest, że warto spróbować! A dlaczego ja jeżdżę po świecie i prowadzę seminaria? Jaka jest moja filozofia? Wydaje mi się, że teraz nastały takie czasy - dla całego świata - że zachodzą wielkie zmiany, nie ma już stabilności - wiele pewników traci swoją aktualność, wiele rzeczy po prostu znika z tego świata. W takich czasach wiele osób czuje się niepewnie, łatwo w takich czasach popełnić wiele poważnych błędów. Moim zdaniem jeśli ludzie rozumieją to, o czym rozmawiałyśmy na początku to mają szansę zrobić mniej tych błędów. Poza tym wydaje mi się, że wszystkie narody i wszyscy ludzie powinni zrozumieć, że więcej nas łączy niż dzieli a każda różnica zasługuje na szacunek. Przecież w najpiękniejszych ogrodach rosną różne kwiaty. Dla mnie ludzie są jak kwiaty - każda religia, każda rasa jest na swój sposób piękna i unikalna ale ma również jakąś „część wspólną” z innymi. Ważne jest, abyśmy rozumieli, że jesteśmy siostrami i braćmi, że powinnyśmy współdziałać w tym, co mamy do zrobienia bo pojedynczo nie damy sobie z tym rady. Razem musimy się zająć sytuacja ekonomiczną czy zdrowotną ludności. Ogromnym wyzwaniem jest AIDS. Dla mnie oznacza to to, że im bardziej ludzie będą szanować i doceniać siebie samych, tym łatwiej - niemal automatycznie - będą szanować i doceniać innych.
L.: Z czym najczęściej ludzie muszą się zmagać, aby zmienić swoje zachowania, aby, jak to określasz „spotkać się ze swoją doskonałością”?
A.E.: Powiedziałabym, że generalnym problemem jest zjawisko samoograniczenia się - większego niżby wymagała tego rzeczywistość. Ludzie się boją - brakuje im wiary w siebie i innych - to jest chyba największe wyzwanie, przed jakim stoją. Fascynującym jest patrzeć, jak pierwszego dnia [treningu] jakby oczy się otwierają. Niektórzy już w tym momencie mogą zdobywać sobie nowe wybory, nowe zachowania - niektórzy jeszcze nie. Nieraz trwa to dwa, trzy dni ale w końcu większość dostrzega chociaż małą szparkę, przez którą świeci słońce tam, gdzie było całkiem ciemno.
L.: Co ułatwia ludziom widzenie takiego światełka w ciemności?
A.E.: Przede wszystkim człowiek powinien się czuć bezpiecznie. Jeżeli tak właśnie jest, to można sobie na wiele pozwolić. Jeśli człowiek nie czuje się bezpiecznie, to nie może sobie pozwolić na żadne większe ryzyko wejścia w nową sytuację. Po drugie człowiek powinien czuć, że jest wart i ma prawo być lepszy i szczęśliwszy niż jest teraz. Wielu ludzi ma poczucie winy - uważają, że nie maja prawa żyć szczęśliwie.
L.: Spotykasz się z wieloma ludźmi, bardzo różnymi grupami. Czy grupy menadżerów, biznesmenów wyróżniają się czymś szczególnym?
A.E.: Są to grupy ludzi, którzy przeważnie mają wyznaczony konkretny cel - i jest to zysk, cel finansowy, zarobienie pieniędzy dla firmy. Menadżerowie są bardziej zorientowani na cel niż inne grupy. Ja zresztą nie szukam różnic, ale cech wspólnych dzięki którym mogę pracować z całymi grupami.
L.: A czy nie obawiasz się, że w grupie zorientowanej na tego rodzaju cel (pieniądze) metody, których uczysz - metody kontaktu z ludźmi - będą używane przeciwko ludziom?
A.E.: Zawsze jest takie ryzyko. Kiedy robi się pewne odkrycia (np. energia nuklearna) to można ich używać w sposób pozytywny a można też użyć ich do budowy bomby. Fizycy - odkrywcy energii nuklearnej czy specjaliści w zakresie medycyny nigdy nie myślą, że ich odkrycia zostaną wykorzystane w zły sposób. Jest jednak pewne zabezpieczenie: jeśli ktoś będzie używał metod komunikacji, aby wykorzystać innych zupełnie o nich nie myśląc, to może zrobić tylko raz czy dwa. Za trzecim razem nikt już się nie da wykorzystać jeśli będzie się czuł oszukiwany, manipulowany. Nie przyjdzie do oszusta i nie będzie z nim robił interesów. Jeśli ktoś chce, aby klienci wracali, jeśli dba nie tylko o swój profit, ale o ich zadowolenie. Nie może więc używać tych metod przeciwko swoim klientom. Inaczej nie utrzyma się długo w biznesie. Takie jest właśnie zabezpieczenie przed nieuczciwym używaniem metod porozumiewania się. Zresztą w trakcie treningów poświęcam sporo czasu na obudzenie w ludziach wyższych wartości. Zauważyłam, że osoba, która czuje się bezpieczna i zadowolona bardzo rzadko robi innym źle - bo nie potrzebuje krzywdzić innych.
L.: Wracając do ciebie samej: jak to się stało, że zaczęłaś się zajmować NLP? Co cię w tym pociągnęło?
A.E.: Ja dość późno zaczęłam studia. Przedtem wyszłam za mąż, urodziłam dzieci.. Potem studiowałam. Zrobiłam doktorat z psychologii, która zawsze mnie bardzo interesowała. Poznałam wiele różnych teorii, ale kiedy spotkałam człowieka potrzebującego jakiejś pomocy, to nie miałam takiej filozofii, która pozwoliłaby mi szybko i efektywnie mu pomóc. Zaczęłam szukać. To były lata siedemdziesiąte - okres rozwoju wielu nowych koncepcji, teorii. Zaczęłam szukać na uniwersytecie ale i poza nim, zaczęłam jeździć na różne seminaria. NLP było najlepszą „odpowiedzią” na moje poszukiwania. To było w 1978 roku. Od tego czasu wciąż mam oczy szeroko otwarte, na bieżąco śledzę rozwój nowych koncepcji ale na razie nie spotkałam nic lepszego niż NLP. Jeśli spotkam, to zacznę z tym pracować. NLP ma zastosowanie w wielu dziedzinach, dla różnych ludzi - np. menadżerów, mam też klientów - -artystów teatralnych itd. Można je stosować w wielu sytuacjach, u ludzi o różnych profesjach - nauczyciele, kierownicy, sprzedawcy - wszyscy potrzebują porozumiewać się z innymi. Dlatego NLP pozwala pracować z różnymi ludźmi na różne tematy. Wydaje mi się też, że jedną z przyczyn problemów w świecie jest wysoka specjalizacja. Jest taka bajka o słoniu: Było to dawno temu. W pewnej maleńkiej wiosce na skraju pustyni nigdy nie widziano słonia. Krążyły legendy o jego wyglądzie, zachowaniu, ale nikt nie wiedział, jak słoń wygląda i zachowuje się naprawdę. Któregoś dnia dotarła do wioski wieść, że niebawem zatrzyma się w niej karawana prowadząca to ogromne zwierzę. Wszyscy mieszkańcy czekali cały dzień, ale karawana pojawiła się na horyzoncie dopiero w porze zmierzchu. Zanim dotarła do wioski, było już całkiem ciemno. Oglądanie słonia miało się odbyć nazajutrz. Wszyscy położyli się spać - wszyscy z wyjątkiem trzech ślepców, którym światło dnia i tak nie rozjaśniłoby ich wiecznej ciemności. Nocą podeszli do słonia i zaczęli go dotykać, by dowiedzieć się jak wygląda. Pierwszy ze ślepców chwycił słonia za trąbę. - O! Wykrzyknął zdumiony - słoń jest jak rura albo wąż. - Drugi ze ślepców dotknął uszu - Słoń jest jak wachlarz! - powiedział. Trzeci dotknął nogi słonia i pomyślał - Słoń jest zupełnie taki sam jak słup. Wszyscy trzej zadowoleni poszli sobie spać. Jakież było zdziwienie wieśniaków, gdy rankiem ujrzeli tylko tuman kurzu na horyzoncie. Okazało się, ze karawana odeszła z wioski przed świtem, a jedyne wiadomości o słoniu były w posiadaniu trzech ślepców. Do dziś w tej wiosce są tacy, którzy wierzą, że słoń jest jak rura. Inni są przekonani, że słoń jest podobny do wachlarza. Jeszcze inni - że do słupa. My jesteśmy podobni. W medycynie specjalności są tak wąskie, że gdy idziesz do lekarza, to on nie widzi ciebie, tylko twoją wątrobę albo serce albo nerki. A przecież to wszystko jest jednym systemem tworzącym ciebie jako osobę. Wydaje mi się, że właśnie ta „fragmentacja” jest jedną z przyczyn naszych problemów. Nasz spojrzenie jest zbyt ograniczone, nie mamy świadomości istnienia większego układu, pewnej całości. NLP pozwala poznać ludzi w całym ich człowieczeństwie.
L.: Czy oprócz treningów prowadzisz jeszcze jakąś inną działalność?
A.E.; O tak. Kiedy jestem w domu, w Kanadzie zdarza mi się przyjmować klientów indywidualnych. Pomagam im w różnych sprawach - np. jak wrócić do zdrowia, jak się samemu leczyć. Ludzie mają w tym zakresie ogromne możliwości a tak rzadko z nich korzystają - zwłaszcza w kulturze Zachodu znikła umiejętność korzystania z własnego potencjału sił, które pomagają nam wrócić do zdrowia. (..)
L.: Większość czasu spędzasz chyba jednak w podróży?
A.E.: Tak, zwłaszcza ostatnie dwa, trzy lata jeżdżę bardzo dużo. Teraz przez miesiąc będę w Rosji, będę robiła trening a potem uczestniczyła w międzynarodowej konferencji nt. różnic międzykulturowych - jest to tematyka, która mnie teraz bardzo interesuje. Później wybieram się na kilka di do Tel Awiwu i zaraz potem do domu, do Kanady. W lipcu jadę na Bali. Będę tam robić trening dla grupy polskiej, potem międzynarodowej.
L.: Czemu wybrałaś właśnie to miejsce?
A.E.: To jest szczególne miejsce. Cudowna przyroda i wspaniała kultura, z której my - ludzie Zachodu -możemy zaczerpnąć wiele wartościowych wzorów. Pierwszy raz byłam na Bali w 1984 roku i wiem, ile to zmieniło w moim życiu osobistym. Jeślibym miała wymienić dwie rzeczy, które pozwoliły mi realizować moje marzenia, to pierwszą byłoby spotkanie z NLP zaś drugą - pobyt na Bali. NLP dało mi sposoby realizacji planów a na bali dowiedziałam, się czego warto spróbować. Kultura Bali to kultura wzajemnego szacunku między ludźmi, przesycona aspektem duchowym, o którym pamięta się na co dzień, nie tylko w niedzielę, przy okazji obowiązków religijnych. Nie wiedziałam, że coś takiego w ogóle jest możliwe. Zawsze zarzucano im idealizm, bujanie w obłokach. A tam do niedawna w ogóle nie było policji; po prostu nie była potrzebna, ponieważ każdy czuje się odpowiedzialny za to co robi. I to nie ze strachu przed karą ale z własnego poczucia porządku i dobra. Bali dało mi okazję życia w takiej bajkowej rzeczywistości. Dlatego swoje seminaria organizuje właśnie tam - aby samej tam wrócić i innym dać okazję zobaczenia innego, lepszego świata. Od 16 do 26 lipca będzie na Bali trening organizowany przez Centrum - specjalnie dla polskiej grupy. To wspaniała okazja do połączenia nauki treningu w zakresie neurolingwistycznego programowania - z egzotycznymi wakacjami na rajskiej wyspie.
L.: Do zobaczenia na Bali!