MĄDROŚCI ŚWIATA

Nie będzie jutra

Przebiegły obserwator nie mógłby nie zauważyć tęsknego spojrzenia na twarzy małego John`ego, gdy tak stał i patrzył przez kołkowy płot otaczający jego frontowe podwórko. Patrzył jak chłopcy mijali jego dom w drodze do szkoły.
Cicho tęsknił za dniem kiedy to on będzie miał pięć lat i też będzie mógł iść do szkoły. "Już niedługo" mówił do siebie, "Może jutro".
W końcu nadszedł ten wielki dzień i mały Johny pocałował mamę na do widzenia i poszedł do szkoły.
" Będzie świetnie", myślał sobie. Ale ku jego wielkiemu zdziwieniu wcale nie było aż tak świetnie. Właściwie był to wstrętny i nudny rok w przedszkolu. Ale mały Johny myślał " Mam to już za sobą. Niedługo będę w prawdziwej szkole. Wtedy dopiero będę szczęśliwy."
Niestety, podstawówka nie była wcale lepsza od przedszkola. Mały Johny jedna nie zniechęcał się. Wierzył, że kiedy w końcu dostanie się do szkoły średniej ze starszymi chłopakami, wyćwiczy sobie potężne mięśnie, aby móc popisywać się swoją dojrzałością, zapracuje sobie na baseballową bluzę z nadrukiem i dostanie ładny samochód, dziewczyny oszaleją na jego punkcie i wszystko będzie wspaniale. Już nie mógł się doczekać.
Ale i szkoła średnia nie okazała się taką, na jaką miał nadzieję. Nadal nie zniechęcony mówił "Cóż, college na pewno będzie znakomity, nawet jeśli szkoła średnia taka nie była". Dziewczyny z collegu na pewno będą na tyle dojrzałe, aby nie dbać o mięśnie, bluzy z nadrukiem, czy samochody. Dziś wszystko wydaje się wstrętne, ale jutro będzie nowy, lepszy dzień"
Nie trzeba dodawać, że na Johna czekało w collegu kolejne rozczarowanie. Nie mniej jednak, po collegu żyje się dalej. John planował zdobyć własne mieszkanie, dobrą pracę, mieć dużo pieniędzy, być poważanym w społeczeństwie i zostawić całe swoje rozczarowanie za sobą. Jutro zamierzał uderzyć w rynek pracy. W końcu będzie szczęśliwy.
Ale nawet pracując, John był tak samotny w ogromnym mieście, że nie mógł tego znieść. "Wiem co jest nie tak z moim życiem" powiedział pewnego dnia John w przypływie intuicji "po prostu jestem samotny. Kiedy się ożenię wszystkie problemy zostaną rozwiązane. Muszę sobie wkrótce znaleźć odpowiednią kobietę. Kto wie Może ona wkroczy w moje życie jutro?"
Wkroczyła, ale niestety małżeństwo nie rozwiązało wszystkich problemów Johna. Właściwie przysporzyło nowych.
Jednym z największych była potrzeba coraz większej ilości pieniędzy. "Ale to nie jest trudne do rozwiązania" pomyślał John. "Wkrótce mam dostać dużą podwyżkę i awans. Kiedy to nadejdzie, moje problemy finansowe będą rozwiązane już raz na zawsze i będę miał więcej czasu na podróże i dla rodziny". Nie mniej jednak, gdy dostał awans i podwyżkę, zauważył, że nowe obowiązki pochłaniają cały wolny czas. A większy dochód został szybko pochłonięty przez większy dom, trzeci samochód, wakacje w Europie, garnitury szyte na miarę, podstawowe wydatki, edukację dzieci w collegu i wyższe podatki.
Nie zniechęcony mimo wszystko. John myślał, że życie w końcu będzie wspaniałe, gdy pozostawi kierat pracy i wkroczy w szeregi szczęśliwych emerytów. Mówił sobie "Wkrótce cały swój czas będę mógł poświęcić zabawie z wnukami, żeglowaniu na swoim nowym jachcie, podróżom i będę niepracującym człowiekiem. Wtedy życie będzie dopiero takim jakiego zawsze szukałem. Jutro nadejdzie mój szczęśliwy dzień".
Tak więc John przeszedł na emeryturę. Dostał zloty zegarek przy obiedzie, na który składało się danie z szynki i fasolki, wysłuchał kwiecistej mowy pożegnalnej i szybko został zapomniany przez swoją firmę. "Nic nie szkodzi" pomyślał "Najważniejsze, ze w końcu jestem wolny, żeby cieszyć się życiem. Jutro zacznę naprawdę żyć"
Pewnego dnia kilka tygodni później, gdy bawił się ostatnią zabawką, swoim nowym jachtem, mruczał do siebie "Całe życie na to czekałem. Życie stoi w końcu przede mną otworem. Gdy tylko przyzwyczaję się do tak dużej ilości wolnego czasu i braku towarzystwa kolegów z pracy, może polubię tę wolność, nawet mimo tego, ze ciągle działam mojej żonie na nerwy. Wtedy naprawdę będzie wspaniale. Życie oto nadchodzę! Jutro będzie nowy dzień!"
Nagle poczuł w piersi uczucie, jakby słoń przygniótł go nogą. Z palącym bólem przeszywającym od stóp do głów, stary John zdał sprawę, ze stało przed nim nie życie lecz śmierć.
Po raz pierwszy w życiu John nie miał nic do powiedzenia na temat czekania na jutro. Wykorzystał do końca swoje ostatnie dzisiaj.