UZDRAWIAJĄCE ŚRODOWISKO
Ron Anderson
Człowieka należy pojmować jako całość, ponieważ jeżeli nie rozumie się związku umysły i ciała, wychodzi się ze złych założeń. Musisz myśleć o człowieku w rodzinie, we wspólnocie, ponieważ ty właśnie on żyje. Przez całość rozumiem to, że jesteś cały jak tylko możliwe, zważywszy, że zaatakował Cię choroba. Możesz być zmieniony fizycznie, możesz przeżywać ból czy smutek. Jeżeli nie potrafią Cię wyleczyć, mogę się tobą opiekować. Natomiast, jeśli nie potrafią się opiekować, to jest coś nie tak.
Troska jest dobrym lekarstwem. Technika, cudowne leki i możliwości, jakie mamy dzisiaj, zastępują w jakimś sensie postawę opiekuńczą. Teza, że troska jest dobrym lekarstwem ma naukowe uzasadnienie. Ludzie związani z medycyną dążą do uzyskania statystycznej jakości, albo do osiągnięcia wyniku specjalistycznego testu, albo przynajmniej chcą wszystko widzieć poukładane na kupki, aby mogli to porachować. Troska o ludzi, aby wiedzieli, że naprawdę chcesz dla nich najlepiej, otwiera cały szereg nowych perspektyw, kiedy przypadek poddaje się fizycznemu badaniu. Badania dowodzą, że kolorowych mężczyzn i kobiet nie kieruje się zazwyczaj na tyle skomplikowanych badań, ani tak często nie wysyła się ich na operacje serca. Powodem tego nie jest rasizm, ale to, że po prostu oni nie umieją rozmawiać z ludźmi innych kultur. Nie słuchają. W troskliwym otoczeniu słucha się i odkrywa to, czego ludzie oczekują i jak do choroby ma się ich system wartości. Można być lepszym lekarzem, ponieważ można dawać to, czego pacjent oczekuje, a nie tylko to, czego oczekują ludzie, którzy są do Ciebie podobni.
Ważne jest, aby znać system wartości pacjenta, który przychodzi na leczenie. Wielu ludzi na przykład bardziej ceni możność prawidłowego funkcjonowania, niż dłuższe życie. Czasami młodzi lekarze bardzo boją się śmierci. Śmierć sama w sobie to klęska. Ale dla starszej osoby śmierć nie musi być klęską. Może być zwycięstwem, jeżeli następuje o czasie. Ona ich wyzwala. Nie chcą żyć tylko dzięki długotrwałemu podłączeniu do urządzeń wspomagających. Chcą zachować godność. Zatem ich cele mogą się bardzo różnić od celów lekarza, który za wszelką cenę będzie zapobiegał śmierci. Musimy rozmawiać z pacjentami, aby przekonać się, czego pragną, gdyż w przeciwnym razie narzucalibyśmy im własny system wartości.
Medycyna umysłu i ciała to faktycznie sztuka. Przed laty lekarze byli mistykami, kimś w rodzaju kapłanów. Zrezygnowaliśmy z tego, niemniej ludzie pragną tej uzdrawiającej obecności. Oczekują zainteresowania. Intuicyjnie wiedzą, że istnieje zależność między umysłem a ciałem. Ponadto, wiele swad czy o tym, że jesteśmy tak zaprogramowani, iż widzimy to, w co wierzymy. Medycyna umysłu i ciała jest sztuką troski - to sztuka zrozumienia całej ludzkiej osoby, a nie tylko jej systemy fizjologicznego. Kiedy do medycyny dodasz sztukę, będziesz miał do czynienia z osobami, ich rodzinami, ze społecznościami. Trzeba to powiązać. Wtedy zajmujesz się po prostu duszą.
Stres jest jedną z tych okoliczności, ku której zwraca się medycyna umysłu i ciała. Ludzie mieli z nim do czynienia od wieków. Na równi ze stresem należy brać pod uwagę sytuację człowieka, najlepiej zwalczać go rozmawiając z pacjentem, a nie zapisując mu lek na uspokojenie.
Czarownicy znają się na duszy ludzkiej. Nie znają mechanizmów ani nawet teorii schorzeń, jakie my znamy. Ale mają świadomość jedności i to starają się wykorzystać. Kiedy mówią o magicznym kole medycyny, mają na myśli okręgi. My myślimy w liniach prostych, kwadratach, podzielonych częściach. Trudno jednak znaleźć w naturze takie przedziały i kwadraty. Jeśli spojrzeć przez mikroskop, nie zobaczysz mikroorganizmów, które byłyby kwadratowe, ujrzysz stworzenia kuliste i spiralne.
Amerykańscy autochtoni z pokolenia na pokolenie widzą wszystko w ciągłości. Mają niesamowity stosunek do pokrewieństwa. A gdy przyjmują Cię do swej społeczności, poczucie wspólnoty staje się więzią najświętszą. Taką samą więź odczuwają w stosunku do swego środowiska. Rzeczy postrzegają w ich jedności i w orbicie tego starają się poruszać. Uważają, że dusza należy do świata żywych, a nie, że jest od niego oddzielona. W każdym aspekcie życia stykają się z jednością umysłu i ciała.
Ron Anderson jest doktorem medycyny, przewodniczącym Teksańskiego departamentu Zdrowia i dyrektorem szpitala Parkland Hospital w Dallas w Teksasie.
Na podstawie „Umysł i uzdrowienie” Bill'a Moyers'a