11 stycznia 2002
Wrogowie wolności
Czy można przekonać ludzi, by zaufali politykowi, tak jak przekonuje się do kupna auta, batonika czy leku homeopatycznego?
Okazuje się, że tak.
Produkt polityczny trzeba odpowiednio wykreować, opakować i zastosować kilka zręcznych sztuczek
socjotechnicznych. Umiejętności socjotechniczne polegają na wykorzystaniu spreparowanej informacji, która manipuluje uczuciami i zachowaniem widzów, słuchaczy czy rozmówców. Informacją może być zręczne hasło reklamowe, wpadające w ucho, zapisująca się w podświadomości melodia, nienaganny język, spektakularne wydarzenie społeczne.
Kariera Leppera
Podczas ostatnich wyborów parlamentarnych zdziwił sukces Andrzeja
Leppera. Po wyborach okazało się, że jego autorem jest 38-letni fizyk, były szkoleniowiec policyjnych negocjatorów, specjalista od socjotechniki, Piotr
Tymochowicz. Zasłynął on pod koniec lat 80., gdy udało mu się przekonać pół Warszawy, że wracająca z Niemiec, cierpiąca na depresję przyjaciółka jego matki, jest księżniczką, krewną w linii prostej Jana III
Sobieskiego. Milicja przydzieliła jej ochronę, hotel Mariott zorganizował wystawne przyjęcie, a znany biznesmen Lech Grobelny woził rzekomą księżną limuzynami po mieście, aż w końcu się jej oświadczył. W latach 90 Tymochowicz uruchomił Ruch na rzecz Świadomej Tolerancji. Organizował manifestacje razem z członkami założonego przez Jerzego Urbana Niezależnej Inicjatywy Europejskiej (NIE). Ruch Tymochowicza zbierał podpisy i wysyłał petycje w obronie "wszystkich mniejszości". Razem z legendarnym bardem opozycji Jackiem Kaczmarskim prowadził akcję na rzecz legalizacji miękkich narkotyków.
Od kilku lat Tymochowicz kieruje firmą Greenpol. Zajmuje się ona m.in. kreowaniem wizerunku lidera, nauką zdolności negocjacyjnych, psychologią tłumu, a także techniką szybkiego notowania na zasadzie ciągów skojarzeń. Co roku na Rynku Głównym w Krakowie organizuje ćwiczenia
tai-chi. Jak pochwalił się Wojtkowi Jagielskiemu w ostatnim programie "Wieczór z
Jagielskim" podczas tych zajęć udaje mu się doprowadzić do tego, że biorący w nich udział rozbierają się publicznie. Ostatni eksperyment przerwała interwencja policji.
Starożytne techniki
Techniki stosowane przez Tymochowicza nie są jednak nowe. Już starożytni sofiści, przedstawiciele szkoły filozoficznej działającej w piątym wieku przez Chrystusem, odkryli, że procedura przekonywania jest niezależna od procedury dowodzenia prawdy. Gorgiasz (ok. 483-375 roku p.n.e.), jeden z najwybitniejszych przedstawicieli sofistów, przechwalał się, że manipulując prawdą może każdego przekonać do dowolnej tezy. Jego uczeń Polos mawiał, że osoba znająca się na sofistyce jest zdolna przejąć władzę. Sofiści też, jako pierwsi w historii, za swoje usługi brali pieniądze.
Aby z człowieka mało popularnego stworzyć tzw. Osobowość medialną współczesnym sofistom czasem wystarczy jeden dzień. Jednak najczęściej trwa to latami.
Szybkość kreacji zależy od tego jak spektakularną rzecz zrobi taka osoba- mówią fachowcy od wizerunku.- Aby szybko osiągnąć efekt powinna szybko rozbudować emocje, obojętnie- negatywne czy pozytywne. Ważne, aby nie była nijaka. Cała jej konstrukcja musi być emocjonalna. Praca idzie też w kierunku sprawnego sterowania emocjami. Nie makijaż, nie program wyborczy, krawat czy kolorowe szkła kontaktowe decydują o sukcesie, ale umiejętność kierowania emocjami i socjotechnika- mówią specjaliści.
Polaryzacja i inwersja
Emocje można rozbudzić w rozmaity sposób. Andrzej Lepper doskonale wkroczył na scenę publiczną, organizując protesty na drogach. Według Piotra Tymochowicza na tym etapie kreacji nie miało znaczenia czy podobał się ludziom. Najważniejsze było, aby wyborcy określili się i stanęli po obu stronach barykady. Mieli kochać albo nienawidzić. - Najgorzej jest, gdy pojawia się liczna grupa osób neutralnych, nie mających zdania. Oznacza to, że kreacja poszła w złym kierunku- twierdzi
Tymochowicz. Dopiero gdy grupa osób została spolaryzowana, wówczas przychodzi czas na zabieg inwersji. Polega ona na przyciąganiu wyborców nienawidzących na akceptujących. Zawsze łatwiej jest przejść do uwielbienia ze stanu nienawiści niż ze stanu obojętności. Dlatego tak ważne jest, by najpierw rozbudzić emocje.
Aby inwersja przebiegała należycie kandydat na polityka, podobnie jak sprzedawca batonika czy samochodu, musi w krótkim czasie udowodnić, że właśnie jemu warto zaufać.
Może to zrobić odwołując się do przekonań, wartości, pozycji społecznej, środowiska czy duchowości wyborców. Przy takich działaniach ważną rolę pełni język.-
Mowa najbardziej sprzyja manipulacji- twierdzi Bogusław J.
Feder, założyciel Centrum Kreowania Liderów.- Siła głosu, dykcja, intonacja, używanie pewnych zwrotów, czy mówienie określoną składnią, ma ogromny wpływ na odbiorcę. Najlepszym przykładem jest tzw. Język hipnotyczny* stosowany przez niektórych polityków. Ważne są również gesty, mowa ciała.
Jednak taka błyskawiczna kreacja to ewenement. Najczęściej, aby z mało popularnego polityka stworzyć lidera uwielbianego przez rzesze, stosowana jest druga strategia zwana oswajaniem. Może ona trwać nawet kilka lat.- Polega na regularnych wystąpieniach w mediach. Po jakimś czasie osoba ta kojarzy się widzom, jest rozpoznawalna, znana i popularna. I nikt nie wie, dlaczego- mówi Piotr
Tymochowicz.
Jak się bronić
Czy jesteśmy bezbronni wobec sztuczek socjotechnicznych? - Bronią jest świadomość wyznawanych wartości i przekonań.- mówi dr Roman Zawadzki, psycholog z Uniwersytetu Warszawskiego.- Ludzie zbyt łatwo zgadzają się być konformistami. Nie stoją na linii wyznawanych wartości. Sprzedają się po kawałku to tu, to tam za jakieś mętne obietnice. Antidotum jest więc silna indywidualność, zdrowy rozsądek i nieuleganie instynktowi stadnemu.
Zdaniem dr Jacka Kucharczyka, socjologa z Instytutu Spraw Publicznych, dobrą ochroną jest pluralizm w mediach.- Manipulacja wymaga konsekwentnego i stale podawanego spreparowanego obrazu. W chwili gdy mamy do czynienia z wielością kanałów i środków przekazu o wiele trudniej jest manipulować- tłumaczy
Kucharczyk. - Ważną rolę spełnia też poziom wykształcenia. Sztuczki socjotechniczne trafiają na ogół do ludzi gorzej wykształconych i mniej krytycznych. Mają bardzo duży związek z analfabetyzmem funkcjonalnym, czyli brakiem zdolności do analizowania i rozumienia tekstów. Manipuluje nami nie tylko świat polityki. Codziennie wpadamy przecież w sidła zastawiane przez reklamę.
Kto jest podatny
Zdaniem socjologa duża podatność na manipulacje jest efektem braku jakiekolwiek edukacji w tym kierunku.- W szkołach nikt nie uczy o komunikacji werbalnej i niewerbalnej. Dobrze by było wprowadzić taki przedmiot, który np. w ramach edukacji obywatelskiej obnażałby sztuczki manipulacji politycznej i konsumenckiej. Ludzie powinni się uczyć, jak oglądać reklamy środków do prania i reklamy polityków.
- Nie demonizowałbym socjotechniki. Nie każda sztuczka jest skuteczna. Jej twórcy zawsze chwalą się sukcesami, liczbą osób przyciągniętych na swoją stronę. O dziwo, nigdy nie wspominają o tych, którzy nie dali im wiary- zaznacza Roman Zawadzki, psycholog z Uniwersytetu Warszawskiego. - Zawsze istniało ryzyko autonomizacji retoryki, przekształcenia jej w czystą technikę, której można użyć w jakimkolwiek celu. Jest przecież niezależna od sprawiedliwości. Problem polega na ty, że w skrajnych postaciach może łączyć się z odebraniem ludziom godności, prawa do wyboru. Zamienia się wówczas w mentalną przemoc- wyjaśnia dr Dariusz Karłowicz; historyk idei. Jeśli media, odpowiedzialne za pośrednictwo między politykiem a ludźmi, okazują się bezradne wobec specjalistów od kształtowania wizerunku, wówczas wyborca jest bezradny wobec tego, co widzi. Prawda o polityku całkowicie ginie wtedy pod wykreowanym obrazem. Często nie jesteśmy wtedy nawet w stanie posmakować tego produktu, bo od początku do końca mamy do czynienia wyłącznie z opakowaniem.
Marcin Szumowski
* Czym jest język hipnotyczny
Polega na generalizowaniu, tworzeniu obrazów niekonkretnych, przesyceniu wypowiedzi ogólnikami w stylu "każdy", "zawsze", "wszędzie". Stwierdzenia te nic nie mówią, ale odwołują się do dużej grupy osób. Tworzą mętny obraz rzeczywistości, a ludzie błądzą we mgle. Łatwiej ich wtedy pociągnąć za sobą. Wizerunek można też tworzyć poprzez stosowanie odpowiedniej składni, jak również tzw. trójkami "po pierwsze", "po drugie", "po trzecie". Daje to wrażenie ogromnej siły stojącej za przemawiającym.
Bogusław Feder