Andrzej NIEŚCIOR - menedżer, trener,
niezależny konsultant. Znakomity ekspert, wyróżniony tytułem PRELEGENTA ROKU
2000, wybrany spośród 780
prelegentów konferencji i seminariów. Osiągnął
najwyższe oceny wystawione
przez menedżerów z najlepszych firm w Polsce. Ekspert w
zakresie współczesnych koncepcji
zarządzania. Autor kilkunastu publikacji
naukowych z technik zarządzania oraz socjologii. Opracował i przeprowadził kilkadziesiąt
szkoleń z rożnych dziedzin związanych z praktycznym zarządzaniem firmą.
Przeprowadził szereg projektów wdrożeniowych
związanych z poprawą efektywności firmy. Aktywny menedżer obecnie
dyrektor ds. rozwoju w spółce akcyjnej.
Panaceum na
sukces
Pewien
przywódca narodu, a nie był to bynajmniej Kim Ir Sen, zwykł był mawiać, że ten
jego pomysł właśnie (wszystko jedno jaki) to pacaneum na bolączki tego kraju,
którym przyszło mu rządzić i że wszystko by było bardzo pięknie, zbudowałby
drugą Japonię, tylko mu nie dali. Na cześć owego Wielkiego Językoznawcy pozwoliłem
sobie użyć w tytule tego ślicznego neologizmu.
Podobnie
zachowują się różnej maści specjaliści od zarządzania firmą. Oto fanatycy
marketingu, którzy twierdzą, że receptą na sukces jest właściwe podejście do
klienta. Kolejne ewolucje to Clienting, a ostatnio coraz modniejszy Customer
Relationship Management, czyli kształtowanie bliskich więzi z klientem. I co?
Znajdzie się konkurent, który nasz produkt potrafi wykonać lepiej i taniej i
całe nasze wysiłki związane z tańczeniem wokół klienta diabli biorą (a
dokładniej konkurent).
Inny
powiada: " w przyszłości będą tylko dwa rodzaje przedsiębiorstw; te ,
które wdrożyły TQM i te , które zbankrutowały". A więc jakość za wszelką
cenę. ISO, TQM, ciągłe doskonalenie - jednym słowem Japonia w każdej wsi. No tak,
tylko, że Japończycy po serii niezwykłych sukcesów w latach siedemdziesiątych i
częściowo osiemdziesiątych coraz częściej oddają pola firmom amerykańskim i
zachodnioeuropejskim. A poza tym rentowność firm japońskich kręci się około
zera (w porywach kilka procent). Czy o to nam chodzi?
To może
jednak ludzie; Human Resources Management - Zarządzanie Zasobami (brr...)
Ludzkimi. Motywacja, zespoły, systemy ocen, szkolenia , szczęśliwi ludzie
ochoczo przychodzący do pracy. Mrzonka? Może i nie, ale wydaje mi się, że o
wiele ważniejsze, a już na pewno bardziej pierwotne jest zapewnienie
odpowiedniej rentowności firmy. Ktoś powie bez zaangażowanych, pracowitych
ludzi nie będziesz miał rentowności. Tak, tylko, że zaangażowanych pracowników
mogę mieć tylko wtedy jeśli potrafię osiągać zyski. Jeśli nie ma zysków - nie
ma firmy, a więc i ludzi choćby najbardziej zaangażowanych.
To może w
takim razie Controlling; system zarządzania nakierowany na osiąganie możliwie
korzystnego wyniku finansowego. Ślicznie , tylko spróbujcie to wdrożyć w
nierentownej firmie. Szukacie "centrów zysku", a tu gdzie nie
popatrzysz same "centra kosztów". Swoją drogą coś w tym jest; firma
to znakomity instrument do generowania kosztów. Zyski pojawiają się poza firmą
- na rynku.
Przykłady
można by mnożyć jeszcze długo. Logistyka, reengineering, szczupłe organizacje,
organizacje uczące się - by trzymać się przekrojowych koncepcji we współczesnym
zarządzaniu mają swoje niewątpliwe zalety, ale też i stosowane w nieodpowiednim
miejscu i czasie mogą przynieść więcej strat niż korzyści.
Dochodzimy
do konkluzji; w zarządzaniu, czy to będzie cały kraj, czy mała firemka gdzieś
na Podkarpaciu nie ma żadnych cudownych recept. Ktoś, kto poszukuje
"pacaneum na sukces" jest w takiej samej sytuacji jak ludzie, którzy
poświęcili całe życie na poszukiwaniu "kamienia filozoficznego"
zamieniającego żelazo w złoto, czy konstruktorzy perpetum mobile.
Jak zamienić
żelazo w złoto nie pytajcie alchemików. Pytajcie się szefów pewnej firmy spod
Łańcuta, która przetwarzając to "żelazo" w wyrafinowane wyroby
zaopatruje najlepsze firmy samochodowe na świecie. Pytajcie się firmy z Krosna,
która dokładając do tego trochę plastiku i tkaniny buduje kolejne fabryki
gdzieś na końcu świata. Buduje, bo ma za co. Bo umiała przemienić "żelazo
w złoto". Nie szukajcie "pacaneum na sukces". Dołączcie do tych,
o których Henry Ford napisał; "myślenie to najtrudniejsza praca. Dlatego
tak niewielu ludzi się tym zajmuje".
Czy to
oznacza , że wiedza na temat zarządzania jest całkowicie nieprzydatna w
skutecznym prowadzeniu biznesu i że skazani jesteśmy tylko na własną intuicję i
mądrość? Oczywiście nie. Oznacza to tylko (i aż) to, że nikt nas nie wyręczy w
zaprojektowaniu naszego biznesu, bo to my mamy być najlepsi w tym co robimy.
Wiedza zawarta w książkach , czy głowach konsultantów może nam dostarczyć
tworzywa z którego już sami musimy ukształtować to nasze dzieło. Ubranie możemy
zamówić u krawca, lub kupić w sklepie. Firmę zawsze musimy "uszyć na
miarę". Współczesne koncepcje zarządzania to tworzywo, które mądrze
wykorzystane doprowadziło wiele firm na całym świecie do wspaniałych sukcesów.
Tylko nie można stosować ich zbyt jednostronnie; z każdej z nich możemy
zaczerpnąć to co dla naszej konkretnie firmy jest najwłaściwsze budując w ten
sposób własny , niepowtarzalny model zarządzania.
Na
zakończenie moja własna koncepcja, którą publikuję w tym miejscu po raz
pierwszy, nie licząc licznych konferencji i seminariów na których miałem okazję
ją przedyskutować z menedżerami z różnych firm. Łączy ona moim zdaniem to co
wspólne w skutecznych systemach zarządzania . Z konieczności przedstawiam ją w
punktach:
* Totalne (całościowe, systemowe) podejście do organizacji
* Zaangażowanie wszystkich jej
członków
* Całkowita zmiana ról w organizacji
* Objęcie zasięgiem stakeholders
(interesariuszy)
* Koszty i wartość dodana obecne są
wszędzie
* Elastyczność struktur
organizacyjnych
Oczywiście to nie jest żadna recepta na sukces. Analizując swój biznes, a
myślę, że każdy menedżer robi to mniej lub bardziej świadomie na co dzień, być
może warto czasami posłużyć się jakimś prostym schematem, zadając sobie
pytanie: a jak to wygląda u mnie? Jeśli ktoś zechce do tego celu użyć
powyższych punktów będę uważał , że ten tekst spełnił swój cel.