Zbilansowana
karta wyników - co wpływa na osiągnięcie powodzenia.
Harvard
Business Review - Robert S. Kaplan i Dawid P. Norton
(fragmenty)
Jak wyglądamy w oczach udziałowców?
Wskaźniki finansowe pokazują, czy strategia firmy
oraz jej realizacja mają wypływ na poprawę opłacalności. Typowe cele finansowe
to: osiągnięcie zysku, rozwój i zwiększenie wartości dla akcjonariuszy. Firma
ECI postawiła przed sobą proste cele finansowe: po pierwsze - przetrwać, po
drugie - odnieść sukces i po trzecie - prosperować. Osiągnięcie pierwszego celu
oceniono na podstawie rachunku przepływów środków pieniężnych, osiągnięcie
sukcesu na podstawie kwartalnego wzrostu sprzedaży i zysku operacyjnego, a
prosperity na podstawie wzrostu udziału firmy na rynku i zysku z kapitału
własnego.
Ale czy w dzisiejszych czasach dyrekcja firmy powinna
w ogóle patrzeć na swoje przedsiębiorstwo z perspektywy finansowej? Czy powinna
brać pod uwagę krótkowzroczne wyniki finansowe, takie jak sprzedaż kwartalna
czy zysk operacyjny? Wielokrotnie krytykowano wskaźniki finansowe z ich -
udokumentowane - nieścisłości, koncentrowanie się na przeszłości i niemożności
odzwierciedlenia bieżących działań podjętych dla powiększenia wartości. Analiza
wartości, która przewiduje przyszłe przepływy pieniężne i sprowadza je do
przybliżonej oceny wartości bieżącej, jest próbą uczynienia analizy finansowej
bardziej dalekowzroczną. Lecz analiza wartości wciąż opiera się raczej na
wielkości przepływów finansowych niż na działaniach i procesach, które tę
wielkość regulują.
Niektórzy krytycy posuwają się dalej w swojej ocenie
wskaźników finansowych. Dowodzą oni, że warunki konkurencji zmieniły się i że
tradycyjne wskaźniki finansowe nie mają wpływu na zadowolenie klientów, na
jakość, czas cyklu czy motywację pracowników.
Według nich wyniki finansowe są rezultatem działań
operacyjnych, a sukces finansowy winien być logiczną konsekwencją dobrego
wykonywania podstawowych założeń. Innymi słowy, firmy powinny przestać opierać
się na wskaźnikach finansowych. Dane w sprawozdaniach finansowych, twierdzą
oni, poprawią się same wraz z poprawą jakości podstawowych działań
operacyjnych.
Zapewnienia, że wskaźniki finansowe są niepotrzebne,
są niesłuszne z przynajmniej dwóch powodów. Dobrze zaprojektowany system
kontroli finansowej raczej usprawnia niż hamuje całkowity program zarządzania
(patrz tekst ,,Jak pewna firma wykorzystywała dzienne raporty finansowe do
poprawy jakości"). Co więcej, rzekomy związek między lepszą wydajnością a
sukcesami finansowymi jest całkiem niepewny i często nieistotny? Dla
zilustrowania tego twierdzenia posłużymy się przykładem.
W ciągu trzech lat (1987 - 1990) jedna z firm
elektronicznych NYSE znacznie poprawiła jakość wyrobów i terminowość dostaw.
Liczba usterek zmalała z 500 na milion do 50 na milion, terminowość dostaw
wzrosła z 70% do 96%, a produktywność skoczyła z 26% do 51%. Czy tak wielkie
usprawnienia w dziedzinie jakości, produktywności i obsługi klienta przyniosły
firmie znaczący zysk? Niestety, nie. W ciągu tych samych trzech lat wyniki finansowe
firmy niewiele się poprawiły, zaś wartość akcji spadła do 1/3 wartości z lipca
1987. Tak znaczne polepszenie możliwości produkcyjnych nie zostało przetworzone
na wzrost opłacalności. Powolne wypuszczanie na rynek nowych produktów i brak
dobrego marketingu dla nowych i, być może, bardziej wymagających klientów,
przeszkodziły firmie w uzyskaniu korzyści z osiągnięć produkcyjnych.
Osiągnięcia operacyjne były bezsporne, lecz firmie nie udało się na nich
zarobić.
Ta rozbieżność pomiędzy usprawnioną działalnością a
rozczarowującymi wynikami finansowymi jest powodem frustracji dla kierownictwa
firmy. Frustracja ta jest często kierowana przeciwko bezimiennym analitykom z
Wall Street, którzy pozornie nie umieją dostrzec nic więcej niż kwartalne
sprawozdania z wyników finansowych, a nie widzą zasadniczych, długotrwałych
wartości, które - w co szczerze wierzą zarządzający - tworzą oni w swoich
firmach. Niestety, niemiła prawda polega na tym, że jeżeli poprawa wyników
produkcyjnych nie znajduje odbicia w zwiększonym zysku, zarządzający firmą
powinni zrewidować podstawowe założenia swojej strategii. Nie wszystkie
strategie długofalowe są opłacalne.
Zadowolenie klientów, wewnętrzne osiągnięcia firmy,
innowacje i ulepszenia biorą się z wizerunku, jaki firma posiada w oczach
otaczającego świata i jej perspektyw na sukces. Jednakże nawet wspaniały zestaw
karta wyników nie gwarantuje powodzenia. Zbilansowana karta wyników może tylko
przełożyć strategię firmy na konkretne cele. Nieudane przetworzenie
usprawnionego działania mierzonego na karcie, na lepsze wyniki finansowe
powinno zapędzić zarząd z powrotem do ponownego przemyślenia strategii
działania firmy czy jej planów wykonawczych. Rozczarowujące wyniki finansowe
pojawiają się czasem wtedy, gdy firmy nie popierają usprawnionego
funkcjonowania dalszymi konkretnymi działaniami. Poprawa jakości i skrócenie
czasu całego cyklu może prowadzić do nadmiernej wydajności. Zarządzający firmą
winni być przygotowani na zaprzęgnięcie tej nadwyżki do pracy lub pozbycie się
jej. Nadwyżka ta musi być wykorzystana do zwiększenia dochodów albo
wyeliminowana poprzez redukcję kosztów, jeżeli poprawa funkcjonowania ma
przynieść zysk.
Wraz z poprawą jakości i skróceniem czasu odbioru,
firmy eliminują potrzebę sprawdzania i przerabiania produktów odbiegających od
normy czy przeplanowywania i przyspieszania wykonania opóźnionych zamówień.
Wyeliminowanie tych zadań oznacza, że niektórzy ludzie, którzy je wykonali, nie
są już potrzebni. Zrozumiałe jest, że firmy niechętnie zwalniają pracowników,
zwłaszcza, jeśli to oni byli źródłem pomysłów, które doprowadziły do poprawy
jakości i skrócenia czasu cyklu. Zwolnienia są kiepską nagrodą za innowacje i
mogą ujemnie wpłynąć na morale reszty pracowników, ograniczając dalsze
usprawnienia. Ale firma nie będzie sobie zdawać sprawy z wszystkich korzyści
finansowych płynących z usprawnień, gdy jej pracownicy będą pracować tylko dla
wydajności albo stanie ona przed bolesną koniecznością redukcji dla
zlikwidowania kosztów nowo powstałej nadwyżki wydajności.
Gdyby zarząd w pełni rozumiał konsekwencje programu
poprawy jakości i czasu cyklu, może z większą pewnością siebie spożytkować tę
nowo powstałą wydajność. Jednakże żeby zyskać na tej samodzielnie stworzonej
wydajności, firma musi zwiększyć sprzedaż swoim stałym klientom, zyskać nowych
(których może teraz zdobyć dzięki lepszej jakości produktów i dostaw) i
zwiększyć ilość nowych produktów na rynku. Działania te mogą tworzyć dodatkowy
dochód przy niewielkich tylko nakładach operacyjnych. Jeśli marketing, sprzedaż
i badania na technikami rozwoju nie zwiększą przepływów pieniężnych,
usprawnienia operacyjne będą sprowadzone do nadmiernej wydajności, nadmiaru
siły roboczej i niewykorzystanych możliwości. Cykliczne zestawienia finansowe
przypominają zarządowi, że poprawa jakości czasu odbioru, produktywności czy
wprowadzenie nowych produktów przynoszą firmie zysk tylko wtedy, gdy są
przetworzone na zwiększoną sprzedaż i większy udział na rynku, zmniejszenie
kosztów operacyjnych czy większa rotacja aktywów. Firma powinna dążyć do
sprecyzowania, w jaki sposób poprawa jakości, czasu dostawy, wprowadzenie
nowych towarów na rynek będzie prowadzić do zwiększonego udziału firmy na
rynku, zysku operacyjnego, rotacji kapitału czy zmniejszenia wydatków
operacyjnych. Wyzwaniem jest nauczenie się jak stworzyć wyraźną zależność
pomiędzy działaniami a finansami firmy. Zbadanie tej złożonej zależności będzie
prawdopodobnie wymagało przeprowadzenia symulacji i opracowania modelu kosztów.