@ Dusza firmy


@ Kodeks etyczny


@ Kompetencje


@ Publikacje


@ Inspiracja


@ Pomyślałem sobie


@ Klienci


@ Rekomendacje


@ Napisali o nas


@ Kontakt


@ Serwis w pigułce


WIEDZA

FORUM i ZASOBY

login 
hasło 
Napisali o nas -> Poszczególne publikacje

25-09-1995

MENEDżER Z TOENISTREM

Szkół biznesu mamy więcej niż w innych krajach, ale nadal trudno dzielić je na renomowane i drugorzędne

Gdy półtora roku temu specjaliści z warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej - najbardziej prestiżowej spośród polskich uczelni kształcących kadry dla gospodarki - zabrali się do badania polskich szkół biznesu, naliczyli aż 630 adresów. Więcej niż w całej Europie Zachodniej.

To najlepszy dowód, że edukacja dla biznesu postrzegana była jako intratny biznes sam w sobie. Zaczęło się to już na początku lat 80., gdy mający na ogół tylko techniczne wykształcenie dyrektorzy zakładów musieli oswoić się z reformą pod hasłem "3S", ale prawdziwa eksplozja szkół nastąpiła po 1990 r. Większość z nich okazała się oczywiście efemerydami, próbującymi zarobić na najkrótszych kursach, a gdy niezadowoleni z jakości wykładów uczestnicy tych kursów zaczynali się skarżyć, szkoła po prostu zwijała żagle, odradzając się pod innym adresem.
Nic więc dziwnego, że na wysłaną z SGH pod 630 adresów ankietę, służącą analizie rynku usług edukacyjnych dla biznesu, odpowiedziało tylko 140 szkół. I tyle mniej więcej jednostek niepaństwowych figuruje w oficjalnym informatorze Biura Koordynacji Kształcenia Kadr. Do tego dochodzi 35 adresów jednostek państwowych, istniejących przy znanych ośrodkach akademickich.

Dewizowy zastrzyk
Biuro Koordynacji Kształcenia Kadr (dziś część Cooperation Fund) powstało niegdyś przy Ministerstwie Edukacji dla sterowania strumieniem zagranicznych pieniędzy pomocowych, które płynęły dość hojnie właśnie na edukację menedżerską. Ocenia się, że przyznano nam na to łącznie blisko ćwierć miliarda dolarów. I choć sporo tego zostało u darczyńców, poszło na płace ich ekspertów i kursy w ich szkołach, ten zagraniczny wkład pozwolił szybko rozwinąć się części najbardziej zapobiegliwych placówek. Ubieganie się o wsparcie zagraniczne wymusiło podniesienie ich standardu, dostosowanie do wymogów oczywistych za granicą i nawiązywanie współpracy z różnymi ośrodkami zagranicznymi.

Kłopoty z rankingiem ...
Zdając sobie sprawę, że łaknący nowej wiedzy menedżerowie i kandydaci na menedżerów gubią się w gąszczu podobnie brzmiących nazw szkół i oferowanych przez nie programów. Biuro Koordynacji Kształcenia Kadr już w 1991 r. sporządziło pierwszy ranking szkół biznesu. Ten pierwszy okazał się ostatnim, bo - jak można było się spodziewać - wywołał falę niezadowolenia niżej ocenionych. Od tego czasu rankingi układają już tylko dziennikarze. W niedawnej klasyfikacji tygodnika "Wprost" spośród wyższych szkół kształcących kadry dla gospodarki najwyżej oceniono w kolejności: SGH, Wyższą Szkołę Biznesu w Nowym Sączu, potem Akademie Ekonomiczne w Poznaniu i Katowicach oraz Wyższą Szkołę Przedsiębiorczości i Zarządzania w Warszawie.
Elita szkół, co naturalne, krystalizuje się powoli i na dobrą sprawę - pomijając te państwowe z tradycjami - trudno wciąż orzec, która jest lepsza, czy też - jak to jest na Zachodzie - ukończenie której gwarantuje uzyskanie lepszej pracy.

... i jakością
Eksperci MEN kontrolujący wyższe uczelnie niepaństwowe nie mają większych zastrzeżeń do jakości kształcenia, co najwyżej do gospodarki finansowej tych szkół. Ale samo środowisko animatorów edukacji menedżerskiej zdaje sobie sprawę, że jakość kształcenia jest często niska. Potwierdza to raport specjalistów SGH. Stwierdzili oni, że w uczelniach niepaństwowych wykłada wprawdzie nawet więcej osób utytułowanych (profesorów i doktorów habilitowanych) niż w państwowych, ale jest to przecież wciąż na ogół ta sama kadra, tyle że chętniej nauczająca w jednostkach niepaństwowych, bo dziś za godzinę wykładu można tam dostać ok. 2,5 mln starych zł.
Raport potwierdza, że popyt na usługi tych szkół będzie nadal wysoki. O możliwościach świadczy fakt, że nadal niechętnie uczą się menedżerowie z grupy najliczniejszych firm, tj. small businessu (tworzą tylko ok. jednej czwartej kupujących długofalowe kursy). Generalne szacunki wskazują, że w najbliższych czterech latach za dostarczenie wiedzy użytecznej w zarządzaniu i marketingu zapłaci ok. 300 tyś. już pracujących, a regularne studia w tym zakresie odbędzie 120 tyś. młodych ludzi.

Pierwsze certyfikaty
Potrzeba porządkowania rynku dla ochrony najlepszych przed złą opinią sprawiła, że w ubiegłym roku, pod patronatem Stowarzyszenia Edukacji Menedżerskie, 12szkół zawarło "Porozumienie Szkół Biznesu" na rzecz "Jakości Kształcenia". Jego inicjatorzy zaczęli wdrażać - wzorem wielu krajów zachodnich - system akredytacji programów kształcenia menedżerskiego, co oznacza, że dany program i oferująca go placówka otrzymują coś w rodzaju powszechnie akceptowanego w środowisku certyfikatu dobrej jakości. W tych dniach wręczone zostaną trzy pierwsze dyplomy akredytacyjne dla programów kształcenia MBA w Gdańskiej Fundacji Kształcenia Menedżerów, Międzynarodowej Szkole Zarządzania w Warszawie oraz w Wielkopolskiej Szkole Biznesu w Poznaniu. W rozpatrywaniu są wnioski o certyfikat również dla programu MBA w Warszawskiej Szkole Biznesu oraz na roczny program menedżerski w Centrum Kreowania Liderów.

Chcesz otrzymywać aktualne informacje o szkoleniach i nowościach CKL S.A.?

2003 © CKL S.A. Wszelkie prawa zastrzeżone

power&design